Umierająca namiętność w związku – uwodzenie partnera

0
106
miedzykobietami.pl

Niestety, gdy związek już się ustabilizuje i codzienna, szara rutyna przytłoczy Was oboje, coś zaczyna umierać. Mieszkacie już razem, być może jesteście już małżeństwem i przestaliście zabiegać o swoje względy. Praca, dom, obowiązki, kredyty i milion innych spraw powodują, ze mija tydzień za tygodniem, a Wy jesteście razem no i na tym szaleństwo się kończy.

Nie należy zapominać o tym, aby dbać o siebie wzajemnie i starać się uwodzić swoją drugą połówkę nawet, gdy w momencie, gdy Wasz związek ma już pokaźny staż. Błędnym jest przeświadczenie, że to on powinien być cały czas rycerzem na białym koniu. Każde z Was musi dać coś od siebie. Tylko tak macie szansę stworzyć związek, w którym żar nigdy nie gaśnie.

Mam kilka sprawdzonych sposobów na obudzenie Was oboje z tego letargu. Metody przetestowałam osobiście, ale polecałam je również swoim znajomym babeczkom i każda była zadowolona z efektu.

Od czego zacząć?

1.    Banalne, ale… zacznij od siebie

Ja złapałam się na tym, że najwygodniej mi było chodzić po domu w rozciągniętych, starych dresach i luźnej koszulce męża. Zwykle włosy miałam upięte w kuksańca (tak ten koczek został nazwany przez mojego faceta). Makijaż? W domu?! A po co! Tak sobie funkcjonowałam, bo przecież to mój mąż, a nie książę z bajki. I to był mój wielki błąd! Jakoś tak chłodem u nas zawiało. Mąż chciał do kina, a ja wolałam pod kocem z książką zostać. Mąż chciał na kolację, a ja wolałam zjeść w domu, bo po co generować koszty. No praktyczna do szpiku kości. Skończyło się tak, że jemu znudziło się proponować, a mi nie chciało się nic wymyślać. Jak dziś o tym myślę to, aż trudno mi uwierzyć w moją głupotę i lenistwo.

Poszłam do fryzjera, do kosmetyczki i na zakupy. Po domu chodzę w wygodnych leginsach, ale podkreślam swoją figurę. Zawsze mam zadbane dłonie i ogarnięte włosy. Porzuciłam stare, rozciągnięte koszulki męża, na rzecz bardziej dopasowanych, damskich T-shirt’ów. Efekt był świetny, bo ewidentnie wywołałam zaskoczenie u mojego męża. A to dopiero początek.

 

2.    Naga prawda na talerzu

Któregoś dnia, gdy mój M. wrócił z pracy, ja krzątałam się w kuchni szykując obiad. Miałam na sobie jedynie fartuszek i nic więcej. Ostatecznie kolacji nie zjedliśmy, bo zaczęliśmy od konsumpcji deseru.

3.    Wspólna wyprawa do sklepu

Mało zmysłowe? Poczekajcie tylko. Wieczór wyglądał tak: on oglądał film, ja czytałam gazetę i sobie myślę „tak być nie może”. Przyniosłam butelkę wina, dwa kieliszki i laptop pod pachą. Usadowiłam się wygodnie obok mojego mężczyzny i oświadczyłam, aby nalał nam wina, bo idziemy na zakupy. Wyśmiał mnie, ale gdy weszłam na stronę sexshopu od razu się rozjaśnił. Jesteście przeciwne zabawkom erotycznym? Macie takie prawo. My kupiliśmy świece do masażu, różne żele intymne i olejki. Mieliśmy wiele frajdy z samego wybierania, a co działo się, gdy przesyłka dotarła do naszego domu… To już zostawię dla siebie.

4.    Umów się na randkę

Wysłałam swojemu facetowi sms z wiadomością, że bardzo mi się podoba i chętnie bym się z nim umówiła. Wymieniliśmy wiele wiadomości i wszystkie łączyło jedno: pisało ze sobą dwoje obcych sobie ludzi. Umówiliśmy się na randkę, na którą każdy pojechał osobno. Może to wyda Wam się dziwne, ale poczułam te niesamowite motyle w brzuchu, które ma się na pierwszych randkach. Te emocje naprawdę mogą wrócić i wówczas się o tym przekonałam.

5.    Wspomnień czar – wisienka na torcie

Zorganizowanie urlopu w te wakacje wzięłam na siebie. Chciałam zrobić mężowy swojego rodzaju niespodziankę. Zaplanowałam identyczną podróż, jaką odbyliśmy w trakcie trwania naszego miesiąca miodowego. To samo miejsce, ten sam hotel, te same plaże. Uwierzcie, ze magia powróciła.

Moje wszystkie starania nie pozostały bez echa. Mojemu M. znów wróciły chęci na kombinowanie i wymyślanie dla nas nowych atrakcji. Nie jesteśmy już dwojgiem razem mieszkających osób. Znów staliśmy się parą i o to właśnie walczyłam.

 
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments